­čľő­čô░ DAMY-RADE.ORG ­čô░Ôťĺ´ŞĆ: Wspomnienia ze szko┼éy

Dodany przez Karolina Harrison-Topor | pi─ůtek, 14 czerwca 2013 21:14 | Poprawiony: wtorek, 02 lipca 2013 21:22

Oto ja… ca┼éa ja… – damy-rade.org


Wspomnienia ze szkoły

Wkr├│tce wakacje, lato i nachodz─ů mnie wspomnienia o szkole… To by┼éo tak niedawno i jednocze┼Ťnie – zamierzch┼éa przesz┼éo┼Ť─ç! Czy kto┼Ť pami─Öta, gdy szed┼é do pierwszej klasy? Ja na sam─ů my┼Ťl by┼éam szcz─Ö┼Ťliwa – nowa przygoda!
Lubi┼éam momenty prze┼éomowe i wszystko, co otwiera┼éo mi jakie┼Ť drzwi, wprowadza┼éo w nowy ┼Ťwiat. Moja pani doktor proponowa┼éa rodzicom, ┼╝eby poczekali, ┼╝e nie jestem gotowa, niedojrza┼éa, mo┼╝e za rok…

Odroczenie? O nie! Ja i tak ju┼╝ od 4 roku ┼╝ycia czyta┼éam, pisa┼éam bezb┼é─Ödnie, liczy┼éam troch─Ö… Ale ┼╝e by┼éam nieprzystosowana spo┼éecznie…

Rodzice nie zdecydowali si─Ö na odroczenie obowi─ůzku szkolnego. Chcieli, ┼╝ebym sz┼éa do klasy integracyjnej, powinnam obserwowa─ç dzieci?

Nie wiedzia┼éam jak si─Ö odnale┼║─ç w┼Ťr├│d innych – m├│wi─ů razem, ci─ůgle gdzie┼Ť p─Ödz─ů, krzycz─ů, wszystko dzieje si─Ö za szybko. Dzieci uczy┼éy si─Ö tego, czego sama nauczy┼éam si─Ö wcze┼Ťniej. Cieszy┼éam si─Ö, ┼╝e jestem z nimi, wreszcie zabawa, tyle nowo┼Ťci. By┼é ch┼éopiec z autyzmem, jednak zupe┼énie inny ode mnie i Madzia z Zespo┼éem Downa, moja przyjaci├│┼éka do dzi┼Ť, jeszcze kilkana┼Ťcioro innych dzieci. Nie widzia┼éam wtedy r├│┼╝nic mi─Ödzy zdrowymi i chorymi, inni prawdopodobnie te┼╝ nie bardzo do nich przyk┼éadali uwag─Ö. To najfajniejszy czas, kiedy mo┼╝na jeszcze w cz┼éowieku wykszta┼éci─ç zrozumienie dla inno┼Ťci i normalne podej┼Ťcie do r├│┼╝nic mi─Ödzy lud┼║mi.

Je┼Ťli chodzi o nauk─Ö – nie by┼éo tak, jak chcia┼éam. My┼Ťla┼éam, ┼╝e teraz b─Öd─ů lektury, np. moje ukochane „Dzieci z Bullerbyn” i inne, ┼╝e naucz─Ö si─Ö czego┼Ť nowego, nieznanego, ┼╝e b─Öd─Ö tw├│rczo pracowa─ç, rozwija─ç pasje… A tu – musia┼éam… uczy─ç si─Ö liter. O zgrozo, ja je znam! Nudzi┼éam si─Ö wi─Öc i protestowa┼éam, nie mia┼éam nic do roboty, bo swoich pomys┼é├│w nie mog┼éam realizowa─ç. Nic, co by mnie pasjonowa┼éo, co wci─ůgn─Ö┼éoby moj─ů dusz─Ö do tej szko┼éy bez reszty. Nic do przodu. Nuda mnie zadr─Öcza! I cho─ç og├│lnie jestem bardzo spokojna, wtedy wst─Öpuje we mnie jaki┼Ť diabe┼éek.

W domu, ┼╝eby jednak uczy─ç mnie pracy, mama robi┼éa mi lekcje. Tym razem dynamiczne, weso┼ée i trudne i ┼éatwe czasem, a to liczenie biedronek razy ich kropki, a to „dyktando” – r├│┼╝ne teksty. Pisa┼éam szybko i bezb┼é─Ödnie. To by by┼éo za ┼éatwe, wi─Öc dla przekory – robi┼éam b┼é─Ödy wsz─Ödzie, gdzie si─Ö da┼éo. By┼éy i oceny, a jak! Nie stawiano ich w szkole, taka moda, ┼╝e dzieci si─Ö nie ocenia tylko opisuje.

Jednak starszy brat mógł je mieć! A ja? Miałam bzika na punkcie ocen. Musiałam je mieć!
Panie si─Ö nie zgadza┼éy, by┼éoby to niesprawiedliwe wobec innych i nieprzepisowe. Rodzice prosili, ┼╝eby chocia┼╝ w osobnym zeszycie, gdzie┼Ť na boku… Ale nie i koniec.

Tych problem├│w na szcz─Ö┼Ťcie nie by┼éo wiele, a te, kt├│rych nie da┼éo si─Ö obej┼Ť─ç, wydawa┼éy mi si─Ö beznadziejnie g┼éupie i ┼╝a┼éosne.

Kolejny przyk┼éad – chcia┼éam pisa─ç w jednoliniowym zeszycie, nie mog┼éam, bo ucze┼ä musi w trzech liniach… Taki przepis. Co to wi─Öc by┼éa za nauka, co to by┼éa za integracja, skoro polega┼éa tylko na konieczno┼Ťci podporz─ůdkowania si─Ö, co wiadomo – jest s┼éab─ů, najs┼éabsz─ů stron─ů autyst├│w. Pisa┼éam ┼éadnie, troch─Ö dziwacznie, zakr─Ötas w „s” musia┼é by─ç po mojemu ┼éadny… A konieczno┼Ť─ç rezygnowania z tych drobnych przyjemno┼Ťci – zakr─Ötas├│w, zawijas├│w i rysuneczk├│w przy ka┼╝dym tek┼Ťcie sprawi┼é, ┼╝e w og├│le zacz─Ö┼éam maza─ç jak przys┼éowiowa kura. No, bo chyba koguty nie umiej─ů pisa─ç… Na przymus reagowa┼éam buntem? Przysparza┼éo mi to k┼éopot├│w, cho─ç rodzice mnie rozumieli. Zawsze by┼éam inna, zawsze na „nie”. Zawsze mia┼éam w sobie co┼Ť z outsidera. Zawsze z boku. Wkurza┼é mnie ha┼éas. Ach, te bod┼║ce! Te d┼║wi─Öki szkolne – wrzask, wrzask, wrzask, dzwonek jak tortura… Mo┼╝e szkolne dzwonki powinny by─ç jak muzyka? Jaki mia┼éyby wp┼éyw na takich jak ja? Wiem! Koj─ůcy!… A mo┼╝e te┼╝ na inne dzieci tak samo?

Moja inno┼Ť─ç i niezale┼╝no┼Ť─ç by┼éa ciekawa zar├│wno dla koleg├│w, jak i dla doros┼éych? Pewnie, ┼╝e nie dla wszystkich. Jedni mnie lubili, inni nie. To raczej normalne. Mia┼éam nawet tzw. adorator├│w, bronili mnie na ka┼╝dym kroku, potrafili stan─ů─ç po mojej stronie, uciszy─ç klas─Ö, a nawet zwr├│ci─ç uwag─Ö nauczycielce. Rycerze! Lubili zabawy wymy┼Ťlane przeze mnie, opowiada┼éam jakie┼Ť historyjki, rysowa┼éam, ┼Ťpiewa┼éam piosenki. Nic znanego, wszystko stworzone tak, ┼╝eby by┼éy s┼éowa, kt├│re „umiem” wypowiedzie─ç. Nie u┼╝ywa┼éam wszystkich, ba┼éam si─Ö tego. Tak wi─Öc okulary sta┼éy si─Ö widzialkami, sanki – pojazdem na p┼éozach, piosenki „s┼éuchonkami”…

Po trzeciej klasie co┼Ť zacz─Ö┼éo si─Ö zmienia─ç. Czu┼éam si─Ö coraz bardziej samotna. Nie ┼éapa┼éam szkolnych dowcip├│w, nie umia┼éam k┼éama─ç, moja prawdom├│wno┼Ť─ç by┼éa chyba pora┼╝aj─ůca… w efekcie zacz─Ö┼éam odstawa─ç od innych. Nie je┼║dzi┼éam z dzie─çmi na wycieczki szkolne, nie chcia┼éam. Nie jad┼éam tego, co wszyscy, nie mog┼éam si─Ö do tego zmusi─ç. Do dzi┼Ť nie znam smaku coca-coli i hamburgera. Nie chcia┼éam je┼║dzi─ç autokarem, nie pami─Ötam dlaczego. Pewnie nie czu┼éam si─Ö bezpiecznie. Og├│lnie nie funkcjonowa┼éam w grupie. A grupa z wiekiem staje si─Ö modna. Wszyscy chc─ů by─ç bezpiecznie „tacy sami”. Ja nawet o tym nie marzy┼éam. Moim idolem by┼é Jim Morrison, kocha┼éam Elvisa, czy Procol Harum. Koledzy nie wiedzieli, kto to jest!

W domu zn├│w kompensowa┼éam te braki – robi┼éam w┼éasne „wycieczki na niby” z wymy┼Ťlonymi przyjaci├│┼émi, wymy┼Ťlon─ů krain─ů… Bawi┼éam si─Ö we w┼éasn─ů szko┼é─Ö. Pisa┼éam dzienniki i listy obecno┼Ťci z fikcyjnymi nazwiskami… Stawia┼éam oceny, wymy┼Ťla┼éam zadania, ─çwiczenia. Lubi┼éam stawia─ç si─Ö w roli nauczycielki. Szkoda, ┼╝e nie wykorzystano tych moich fiksacji w czasie lekcji. Nie protestowa┼éabym wtedy, a nawet ┼éatwiej by┼éoby mi nawi─ůzywa─ç kontakt z innymi. Wiedzia┼éabym, co robi─ç. Chyba na tym powinna polega─ç integracja, przystosowanie programu i normalna ludzka m─ůdro┼Ť─ç – ┼╝eby wykorzysta─ç mocne strony ka┼╝dego cz┼éowieka. I oczywi┼Ťcie – odkry─ç je.

Kiedy nauczyciel m├│wi┼é og├│lnie do wszystkich – nie rozumia┼éam, raczej my┼Ťla┼éam, ┼╝e nic nie rozumiem, a po prostu nie umia┼éam si─Ö skoncentrowa─ç. Potrzebowa┼éam pracy indywidualnej. Polecenia przeplatane uspokajaniem uczni├│w by┼éy nieczytelne dla mojego umys┼éu. Reagowa┼éam zawsze podobnie – protestowa┼éam lub zamyka┼éam si─Ö w sobie. Ucieka┼éam tam – do ┼Ťrodka, gdzie by┼éo spokojnie i bezpiecznie. B─Öd─ůc sama ze sob─ů – rysowa┼éam i pisa┼éam. Kartki, karteczki, notesy, o┼é├│wki, d┼éugopisy – to moje ulubione gad┼╝ety, do dzi┼Ť. Pani doktor nazywa┼éa to nadprodukcj─ů, tylko do dzi┼Ť nie wiem, czy to by┼é zarzut, czy pochwa┼éa? Czy to by┼éo dobre, czy z┼ée?…

Prace moje i mojego brata wykorzystali┼Ťmy do zorganizowania wystawy w Domu Kultury. Moja pierwsza wystawa! Mia┼éam dziewi─Ö─ç lat! Setki rysunk├│w, male┼äkich ksi─ů┼╝eczek, gazetek? Kuba, m├│j brat – wielbiciel ┼Ťwiata zwierz─ůt, ja – odkrywca ┼Ťwiata ludzi. By┼éy tam moje marzenia i t─Ösknoty. Drug─ů indywidualn─ů wystaw─Ö mia┼éam rok p├│┼║niej, w galerii Okienko w Siemianowicach.
Kocha┼éam sw├│j wymy┼Ťlony pisany i rysowany ┼Ťwiat i w┼éa┼Ťciwie ┼╝y┼éam w nim. Od powrotu ze szko┼éy do p├│┼║nej nocy trudno mi by┼éo z niego wyj┼Ť─ç. Potem – trudno zasn─ů─ç, jeszcze tyle do zrobienia…

Rano by┼éo najtrudniej – obudzi─ç si─Ö, ubra─ç, co┼Ť zje┼Ť─ç – rozci─ůga┼éo si─Ö to w niesko┼äczono┼Ť─ç. Poganianie dawa┼éo zawsze odwrotny skutek. Droga do szko┼éy, a po drodze tyle zajmuj─ůcych rzeczy… Dociera┼éam zwykle sp├│┼║niona i zn├│w – nie ma mojego krzes┼éa! To fioletowe mia┼éo by─ç moje! Mog─Ö siedzie─ç tylko na tamtym i koniec!… I zn├│w niezast─ůpiona mama, oznaczy┼éa je serduszkiem, prosz─ůc, by by┼éo dla mnie. Ale nie mog┼éam si─Ö wyr├│┼╝nia─ç, tego ju┼╝ za wiele, czego jeszcze b─Öd─ů chcieli dla tej rozpuszczonej Karoliny!

Panie pomy┼Ťla┼éy i oznaczy┼éy wszystkie krzes┼éa znaczkami, ┼╝eby by┼éo sprawiedliwie!
Jak ma by─ç sprawiedliwie, skoro i tak nie jest? S─ů zdrowi i s─ů chorzy, s─ů pi─Ökni i brzydcy, s─ů m─ůdrzy i g┼éupi, itd. Zn├│w si─Ö buntuj─Ö.

G┼éupie prawo, g┼éupi system, wymuszaj─ůcy wstecznictwo na nauczycielach, szkole, uczniach, kt├│rzy chc─ů si─Ö┬ározwija─ç, poznawa─ç ┼Ťwiat, s─ů go ciekawi. A cz─Östo system, kt├│rego wszyscy jeste┼Ťmy wi─Ö┼║niami, kt├│ry jest nam wszystkim narzucony, zabija t─ů ciekawo┼Ť─ç w nich, a ci─Ö┼╝ko potem j─ů odzyska─çÔÇŽ Nauczyciele, kt├│rzy chc─ů co┼Ť zmieni─ç, rozwija─ç, ulepszy─ç, s─ů dyscyplinowani jak uczniowie. Musimy pami─Öta─ç, ┼╝e oni te┼╝ maj─ů┬ánad sob─ů zwierzchnik├│w i musz─ů┬áich s┼éucha─çÔÇŽ

Mimo wszystko by┼éam szcz─Ö┼Ťliwa, a czasy podstaw├│wka zawsze s─ů najfajniejsze… Na czym to polega, ┼╝e tak mocno wbija nam si─Ö w pami─Ö─ç to, co prze┼╝yli┼Ťmy w dzieci┼ästwie? Moje przyja┼║nie wtedy nawi─ůzane pozosta┼éy do dzi┼Ť – Madzia, Artur, Agata i tyle innych fajnych os├│b, ci─ůgle mam z nimi kontakt.

Czy jest sens w opisywaniu tych mało istotnych problemików dawnej Karoliny?

TYLKO CHYBA PO TO, ┼╗EBY ZROZUMIE─ć MY┼ÜLENIE AUTYSTYCZNEGO CZ┼üOWIEKA, KT├ôRY MA PROBLEMY Z ROZUMIENIEM I POJMOWANIEM NORMALNEGO ┼ÜWIATA.

Zawsze by┼éam troch─Ö taka dziwna – nie wiedzia┼éam, co si─Ö wok├│┼é mnie dzieje… Niezbyt spostrzegawcza – tak si─Ö przynajmniej wydawa┼éo. ┼╗y┼éam w swoim ┼Ťwiecie… A jednak – du┼╝o z tego mojego ciasnego ┼Ťwiata udawa┼éo mi si─Ö zaobserwowa─ç. Przez „moje okna” ozdobione radosnymi witra┼╝ami, ┼éapa┼éam rzeczywisto┼Ť─ç. Ch┼éon─Ö┼éam prze┼╝ycia. Wszystko wydawa┼éo mi si─Ö dobre, wszystko lubi┼éam… Mia┼éam poczucie wolno┼Ťci i mi┼éo┼Ťci do ┼╝ycia, do ludzi. Tak jest do dzi┼Ť.
To cecha bardzo niemodna i niepopularna, kojarzy si─Ö z g┼éupi─ů ufno┼Ťci─ů. Czy to pop┼éaca w dzisiejszych czasach, gdzie „wszyscy czyhaj─ů na ciebie”, „┼Ťwiat jest z┼éy”, „┼╝ycie to bitwa”… Tak uczymy si─Ö z biegiem czasu. Nigdy tego nie opanowa┼éam. Ale jestem szcz─Ö┼Ťliwa i ┼╝yj─Ö dobrze. I zawsze jestem wolna.

Niepos┼éusze┼ästwo jest prawdziw─ů podstaw─ů wolno┼Ťci. Pos┼éuszni musz─ů by─ç niewolnicy.”
George Orwell

Karolina Harrison-Topor


system

Reklamy

Skomentuj

Wprowad┼║ swoje dane lub kliknij jedn─ů z tych ikon, aby si─Ö zalogowa─ç:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystaj─ůc z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmie┼ä )

Zdj─Öcie na Google+

Komentujesz korzystaj─ůc z konta Google+. Wyloguj /  Zmie┼ä )

Zdj─Öcie z Twittera

Komentujesz korzystaj─ůc z konta Twitter. Wyloguj /  Zmie┼ä )

Zdj─Öcie na Facebooku

Komentujesz korzystaj─ůc z konta Facebook. Wyloguj /  Zmie┼ä )

w

Connecting to %s